"Bo fantazja fantazja.....fantazja jest od tego...aby bawic sie aby bawic sie....na calego..."Nie wiem z kad to sie wzielo w mojej glowie w drodze powrotnej z pracy...no ale tak wyszlo...w sumie cos w tym jest...tego sobie zycze na urodziny...tej fantazji..
Jak na razie to cienko to widze...nastroj wyczekiwania...jakbym lewitowala caly wieczor...wlascie to robilam....ale to chyba urodziny tak dziwnie mnie nastroily...chcialabym zeby cos sie wydarzylo..ale coz chyba moge liczyc tylko na swoja fantazje...mialam plan wyslac smsy spotkac sie w knajpie...ale tego nie zrobilam...chyba nie mam ochoty...nie chce mi sie juz organizowac....i mam sprzeczne uczucia co do tego czy wieczor chce spedzic sama czy moze miedzy ludzmi...sama z soba sie kloce...hmmm....nic nowego...jak przyjdzie co do czego to pewnie bede sobie plula w brode..ze dalam ciala sama przed soba...ale coz taki moj urok...bo czemu sie nie obrazic w swoje urodziny sama na siebie..?
Ciekawe czy mozna to nazwac rozdwojeniem jazni czy tylko niegroznym zeswirowaniem swiadomosci....a moze to podswiadomosc plata figle...?
Ech gdyby tylko byla ta druga osoba...to wiedzialabym jak spedzic ten dzien...a tak to...co?
Moze kino....moze samotny spacer po nieznanej okolicy londynu z butelka szampana w reku...a moze cos nowego innowacyjnego...kanapa drink i telewizja oooo to bylby niezly fun...
A z reszta pierdole to....moje ostatnie urodziny to porazka...wiec te spedze sama...i juz!
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment