Tak sobie dzis pomyslalam jak to wszystko fiksuje...wariuje....
Przedwczoraj dol....ALe dalam rade...wlasciewie to nie ja a ktos....ktos o mnie zadbal...i spedzilam znow jeden z milszych dni w pracy...jedzonko drinek....och gdyby Jimi wiedzial...i tak pewnie to mi by sie dostalo...
Siedzielismy dobre dwadziescia minut i...otowrzylismy wszystkie karteczki do promocji finlandi...a byl tego spory karton...no i wygralismy dwa futrzane kapelusze yuppi...
Na koniec naszej pracy wymyslil ze mnie gdzies zabierze na urodziny....
Okazalo sie niestety ze bilety z 3 dniowym wyprzedzeniem nie naleza do najtanszych...wiec wymyslil ze przyszly tydzien....wiec....lecimy za tydzien na caaaaaaaaaaly dzien do Rzymu...to dopiero bedzie przygoda....nie moge sie doczekac...i buzka mi sie usmiecha...i z tego powodu ...a takze ...ze wiecej jest takich czubkow jak ja....
Zegar tika....za nie cala dobe bede jeeeeeeeeeeeeeszcze starsza......to troszke dobija....ale dam rade...co?
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment