No to mamy jakies up and down....jak by hormony szalaly...a to tylko nerwy!
Mimo wszystko powoli zaczyna sie wszystko ukladac...i coraz wiecej ludzi proponuje wsparcie i pomoc...w zyciu bym sie nie spodziewala...bo sa to chwilami krotkie znajomosci jak kilka dni...i juz mail...telefon i propozycja pomocy w przygotowaniu sie do egzaminu...no o czym wiecej mozna marzyc?
Do tego wszystkiego mala szalona impreza z niekonczaca sie rozmowa do bialego rana i podbudowana samoocena....
Teraz tylko pewne zeczy nalezy wprowadzic w zycie i wyglada na to ze poplyne gladko...najwazniejsze tylko zeby nie stchorzyc bo wiem ze bedzie to duza fala...a ja ostanio malo plywalam...
ALe jak nigdy nie moge sie doczekac...i tym razem moj scenariusz...bedzie z happy endem..a co?!
Nowa praca...jak najbardziej...choc proba do policji...moze studia...no i wlasny kat...z tym bedzie najtrudniej...