Tuesday, December 18, 2007

Bolalo...

Wczorajsza praca...pelen relax....potem male upiekszenia....i twarz jak buraczek....
Irek....moze wyskoczylibysmy na drineczka....hmmm dzien pt nie moglam sie skupic mysli bez najmniejszego pozadku wydostawaly sie z moich ust i tylko Jadzik nadazal...za tym poteokiem slow i mysli....
Zaproponowalam cos innego mile przytulne miejsce...no i spodobalo sie....winko mila atmosfera....ale to nie koniec...nozki zaprowadzily nas do mnie do pracy gdzie niestety poniedzialki sa baaaaardzo tanie...no zaczely sie slippery nipple...jeszcze winko...jeszcze drineczek...koniec koncow wyladowalismy i mojego znajomego Phila..
Jadzik sie zbuntowal...zawinal sie tylko po tym jak tam dotarlismy a ja sie doprawilam white Russian okrutnie...w drodze do "domu"...wyrazilam chec zjedzenia kebbaba...i nie bardzo dalo mi sie wytlumaczyc ze wszystko pozamykane wiec moj bunt wyrazil sie tazaniem po trawniku...czego skutki odkrylam z rana...czyli kolanow ziemi i trawie...kolacjo sniadanie...wyladowalo w misce na balkonie....a glowa nie chciala sie odkleic od poduszki taki okrotny bol...wlasciwie to dopiero teraz jestem w stanie jakkolwiek funkcjonowa...bo wczesniej ani jesc ani pic....dobrze ze sen pomogl...
A wczorajsze rozmowy....bozzzzzzzzzzzzzze biedny Irek...i jego siusiak!!!!

No comments: