Tuesday, December 25, 2007

DEE...

Niedziela...przeczucia ktore zakwalifikowalam do absolutnie nie mozliwych...z przyczyn checi zobaczenia jej wydawalo sie to absolunie absurdalne i nie mozliwe...
wieczor zaspowiadal sie bardzo spokojnie...jak tu nagle nie zwali sie tlum jakiego daaaawno nie widzialam w niedzielny wieczor....
w wirze pracy ....nagle slysze krzyk mego kolegi...odwracam sie a obok niego stoi Ona ...tak poprostu jak gdyby nigdy nic po tych 5 miesiacach...z troche niepewnym usmiechem na twarzy....
Myslalam nie raz jak zeraaguje jak ja w koncu zobacze...ale tego sie nie spodziewalam...drinki o malo z reki mi nie wypadly nogi jak z galarety w jednej sekundzie...i nie moglam opanowac trzesacych sie rak...
Chciala zebym ja obsluzyla...tyle mi sie zeczy cisnelo na jezyk..ale nic milego...nie moglam tlum ludzi...a ja mialam ochote wziac ja na bok i zapytac sie co sobie wyobraza tak sie pojawiajac...aaaaaaaaaaaaa
Jednym z jej zamowien byl....kiss...bitch...
Nie zgodzilam sie na postawienie mi drinka ...mialam ja tylko ochote udusic...
Za drugim razem podobnie....zdziwiona....powiedziala...oh I think Pat is not happy with me...no i wtedy to mnie szlag trafil...juz nie wiem czy jest tak zadufana w sobie czy nie myslac...nie wiem co sobie wyobrazala...ze bedzie jak kiedys ze zuce jej sie na szyje...ze bede szczesliwa i wdzieczna ze wogole sie pojawila...bez slowa przepraszam...przeciez to ona napisala zeby o niej zapomniec...bo ona to zrobi..bez zadnego powodu!
Niestety jak juz troche ochlonelam...ciagle zbyt duzo ludzi nie udalo mi sie z nia porozmawiac....
Wiec wystosunkowalam do niej maila...jak odpowie ok....jak nie dla takich ludzi nie ma u mnie miejsca....pozwolila sobie na zbyt duzo przegiela....Jesli ja bedzie stan na slowo przepraszam....to moge z nia porozmawiac...jak nie....pstryk...i obym jej wiecej wtedy nie spotkala...

No comments: