Friday, April 11, 2008

Wrzód...wrzodzik...

To byly "piekne" dwa tygodnie...ha dobrze by bylo...ale cala sprawa rozbija sie o naduzywanie...alkocholu...coraz czesciej coraz wiecej...a czerwone swiatelko z ktorego bylam znana stalo sie rozowe...linka hamulcowa puscila nie raz nie dwa...znow przemieszczanie nieswiadome...ale pobudka w domu...az do wtorku!
Zabiegany dzionek...telefon...a wiec kolacja u Irka...jakies winko...telefon..Mariusz...moze jakis drineczek...wiec po szybkiej dyskusji z Brum Brumem...zgodzilismy sie ze jeden i owszem milo by bylo...ale nie wiecej..bo generalnie to jestesmy zmeczeni...i co niektorzy rano wstac musza...
Po wysiorbanym mochito...mniaaaaaam...i jak zwykle dobrej muzie w SO.UK...poszlo haslo...ze aby uszczesliwic pana I...chodzmy do 2B...tam gdzie sie zazekalam ze nie pojde...bo mam serdecznie dosc..w szczegolnosci ze tam pracuje i wszyscy mnie znaja...ale na jednego...tak..na haslo drugiego...bylo juz tylko ..go for it...a potem nie bylo juz pytan...no i trauma po wyjsciu..
Poczucie jakby ktos z piesci przylozyl mi w zoladek...biedne chlopaki nie wiedzialy co robic a ja nie moglam sie wyprostowac...namawiali na szpital..wiedzialam ze w koncu przejdzie...ale atak byl straszny...zawiezli mnie do domu...znow komputer..znow nie pamietam...jak dlugo przed niem siedzialam...Rano kac...kamien w zoladku...i te gryzace wyrzuty sumienia...to nic ze kaszel ale mimo wszystko ze nie ma jak pojsc na silownie bo nie nadawalam sie do niczego..wiec mocne postanowienie nie picia..przez conjamniej tydzien...
A juz dzis proba..spotkanie z Luka..ale dalam rade...pewnie dla tego ze to bylo piwo..hehhe...
Generalnie dzien nalezal do spokojnych...i calkiem udanych..najlepsze z tego byly zajecie..tym razem nie matematyka na szczescie bo bym chyba z nudow zasnela tym razem...
Mielismy tecniki komunikowania sie...i niby wszystko proste i oczywiste....a jednak nie do konca...poza tym warti powtarzac sobie takie zeczy zeby w przyszlosci moc je w pelni wykorzystac...trzeba przyznac...ze bardzo ciekawe...i oby czesciej...przydaloby sie jeszcze NLP...i juz wogole bylby to rarytas...moze next time....

No comments: