Thursday, April 3, 2008

Dostrzeganie...

"Dzien za dniem ciagle jedno i to samo"...a jednak nie...coraz czesciej zaczynam doceniac wartosciowych ludzi ktorzy mnie otaczaja...i sa to...polacy...nie powiem ze mam klopoty z komuniakacja w jezyku angielskim..ale chyba jeszce nie trafilam..na tak otwrtych i szczerych angoli...jak sa polacy...kto wie  moze kiedys...
Byc moze jest to kwestia mentalnosci..wlasciwie wszystko na to wskazuje...mam wrazenie ze my sie bardziej przywiazujemy do miejsc...a przede wszystkim do ludzi...moze dla tego jest mi tak trudno sie odnalezc...
Zapewne sklada sie na to o wiele wiecej czynnikow...i trudno wyluskac w tym momecie te najistotniejsze...bo przeciez kazdy do tego podchodzi bardzo osobiscie to co dal mnie bedzie wazne i nieodlaczne dla kogos bedzie absolutnie zbedne...
Ha i to jest ta wlasciwa droga...wiec dlaczego tak uparcie ogladam sie na innych...i skrycie czekam na akceptacje?
Czemu tak trudno jest podejmowac decyzje...przeciez jak przychodzi co do czego i tak zostajemy sami jak palec...
A przegrana czy wygrana zalezy od naszego podejscia i nastawienia...aaaa i oczywiscie plus ocena sytuacji...ktora moze byc jak zwykle bardzo  bledna...a temu wszystkiemu sa winne emocje...ktorych my jako istoty myslace sie nigdy nie pozbedziemy...
Czy jest zatem cos takiego jak wybranie zlej drogi...czy tylko nie odpowiedni czas...miejsce... itp...jak to mierzyc i jak osadzac....?
Wyglada na to ze w zadnym wypadku nie mozna...i tu sie koleczko zamyka...i na tym zycie sie konczy....bo nigdy nie ma dosc dobrze obranej drogi...cale zycie towarzyszy nam rosyjska ruletka!
A czytajacych prosze o komentarze.....wszystkich bez wyjatku ;)

No comments: