Zacznijmy od tego ze...przed wczoraj...pracowalam do 2.30...a tu rano o 9 dzwoni budzik... rzeczy na basen spakowane..ale dzien zaczety od nowej pracy....szczeze jakos siebie na tym dniu probnym nie widzialam i myslalam ze szybko sie skonczy i wroce do utyskiwania nad zyciem codziennym...a tu jaka niespodzianka....praca nie byla porywajaca...ale i jak na razie bezproblemowa...i wykonalam ja bardzo dobze bo panowie byli pod wrazeniem...a wiec...drodzy nieczytelnicy...bo tych jest wiecej...dostalam ta prace....i od poniedzialku zaczynam 3 tyg okres probny....
Oby dalej tak mi szlo...no moze troche wiecej wyzwan w nowej pracy..zeby mozg troszke obrotow dostal...bo zwoje mi sie rozprostowuja...
No wiec jak na skrzydlach pognalam do domu...czasu na basen oczywiscie nie starczylo....i po niecalej godzinie fru do callegu....i tu czekala niespodzianka ktora objawila sie w postaci testu...wszystko na poziomie podstawowki...a jednak glowa odzwyczaila sie od myslenia..i szkoda ze takich czerwonych lampek nie mielismy...bo napewno by pokazalo sie ze przegrazaly sie troszku...
Po matmie maly dylemat w postaci telefonu od Ireneusza...no i co...poszloby sie gdzies...padlo na Clapham i moja ulubiona jak na razie knajpke....z pyyyysznymi koktajlami i super chilloutowym dj....az szkoda mi bylo wychodzic...
I tak oto dzieki Mariuszkowi poczlapalismy do mnie do pracy...wrr...ale bylo milo....i wysmialam sie ponoc to odmladza...nie dobrze nie dlugo na basen bez opieki doroslego mnie nie wpuszcza hehhe
W tym knajpowym miedzyczasie telefon...D...ja to tylko dzwonie powiedziec....czesc...hmmm...milusio...
a teraz nagle przebudzenie....i znow smsowe rozmowy nocne...
Dobranoc...
Mwah...
dluuuuuuuuuuuuuuuuugi....dziwnie...szczesliwy dzien mozna by zec....
tak....wlasnie...
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment