Sunday, March 16, 2008

Krzycze...

Wszystkie znaki na niebie wskazuje ze pelnia sie zbliza...
Piatek...99% klientow upierdliwo...nieprzystosowano...wkurwiajacych....wszystkich za barem..plus tzw.....3 kwaiatki....czyli pani wygladajaca jak Pipi Langsztrung...jakkolwiek sie to pisze...jestem przy sztni..ona tam jest i draznie sie ze z apolowe ceny kurtka moze lezec na podlodze...pt...o ja biedna nie mam pieniedzy...jestem za barem znow ona...skoczylo sie na tym...prosze sie nie drzec przy barze...siedze na drzwiach...security wzial ja na rozmowe..i znow zaczela drzec pape...a na koniec nie chciala wyjsc...tylko zatluc...wieczor skonczyl sie zucaniem kurwami na prawo i lewo w roznych jezykach...
SObota...niezbyt mile przebudzenie z wkurwem..tak na dzien dobry...
W pracy jeszcze gorzej...wlasciwie to nawet szkoda pisac....nie liczac faktu ze znow siedzialam na drzwiach wiec sie wydarlam..na Dannego...ze do tej roboty to jest troche wiecej ludzi a nie trzy na krzyz...mysli ze to koniec tematu..oj nie....w odpowiedzi uslyszalam doslownie bla bla bla...to ma byc menager..niech sie cmoknie....
Po drodze do domu kebab..yhm...poprosze swierzo ciety...nie ma sprawy..w koncu kto inny to dostal a ja z tego gara umoczony w oleju...no thanks....wyszlam zanim bym tam komus krzywde zrobila...nerwy od dwoch dni w strzepkach...nie jestem znow w stanie panowac nad soba...naprawde jest cos "in the air"...i wcale ale to wcale mi sie to nie podoba...

No comments: