Friday, March 28, 2008

:(

Nic juz nie rozumiem...wczoraj super wieczor...wybralismy sie z Brum Brumem na soho...potem dolaczyl Irek...wszystko bylo ok...nasmialismy sie wybawilismy...a dzis obudzilam sie  ztym okropnym uczuciem gdzies gleboko ze cos sie wali...i znow atak paniki i ta wszechoogarniajaca niemoc...do tego sms z pracy ze dzis mnie nie potrzebuja...tak to z luzka przynajmniej trzebabyloby wstac zadbac o siebie...itp..
A tu nic...do 18...koszmary senne przerywane przebudzeniem...i coraz gorsze mysli nie wiadomo skad...balam sie przez chwile...czulam sie jakbym zwariowala....okropnie to brzmi..ale odczucie bylo jeszcze gorsze...
Nie jestem w stanie nic zjesc..po nocnym kebabie zoladek wywrocony na druga strone...i ta bezsilnosc...i taka straszna samotnosc...co to nie daje spokoju..i zadaje pytania...a ja sie poprostu boje...a nie chce juz...lek jest gorszy od smutku...i nie wiem co na to poradzic...moge miec tylko nadzieje ze jutro obudze sie i wszystko zniknie...jak nie...wole nie myslec o tym!

1 comment:

Anonymous said...

Nie chce trywializowac, bo problemy na pewno swoja wage maja, ale...Takie napady leku i podudki w nocy tez przerabialem. To jest po alkoholu. Naprawde. I jeszcze napady goraca w nocy. Zrob chwile przerwy i zobacz, czy nie ustana.Pozdrowka!