Saturday, November 17, 2007

Na ostrzu noza...

...kolejny dzien...z saczaca sie zloscia... tesknota...nienawiscia i wszystkimi tymi malo pozytywnymi emocjami....przetrwalam dzien w pracy.. napiecie troche zniknelo ale nie dokonca....jest jeszcze cos...brak ach sama nie wiem czego i jak to nazwac...ale trzeba bedzie znow POROZMAWIAC...bo bez sensu sie denerwuje...a mi chodzi tylko o jedno!
Ale niewazne...jak na razie...
wczorajszy dzien to kompletny chaos w glowie...policzki zalane lzami i to okropne uczucie kompletnej bezradnosciz ktora trzeba sie pogodzic...ale na  to jeszcze nie wynalazlam lekarstwa...znajac mnie bedzie sie jeszcze dlugo saczyc...'I can't take my mind off you 'Til I find somebody new..'dobre co?
Ale ja naprawde nie wiem czy to dobry pomysl...jakos zazwyczaj dostaje po dupie...ale jak tu wylaczyc emocje nie angazowac sie nie myslec i z usmiechem na twarzy przelykac 'gorzkie zale'...
O maly wlos a moja glowa rozpadlaby sie na miliony kawaleczkow ale jakims cudem ocala...oczywiscie nie calosc ale przynajmniej jakas czesc..reszte jak zwykle trzeba bedzie pozbierac z podlogi i poukladac jak puzzla...takiego wiecie.. gory oddbijajace sie w lustrze wody...hehe czyli praktycznie dwa identyczne obrazki...
taaaakkkk...pewnie jeszcze nie raz mi sie tak rozpadnie...byle nie zaczesto bo kiedys zgubie jakis kawalek albo poprostu umknie mej uwadze i bede miec...pozamiatane....
to chyba bedzie na tyle...czas na prysznic wbic sie w jakas koszulke i pedzic na urodziny...z szampanem w reku...a jutro...kolejny dzien w pracy..od rana...

No comments: