Friday, November 30, 2007

Head..

Bozeeeeee albo z moja glowa jest tak zle..ze mysli co jej sie zywnie podoba...albo ja jestem masochistka...pewnie moj maz usmiecha sie...ze zawsze znajde sobie niedostepny obiekt...no coz widocznie taki moj los...bo albo ktos zajety albo mna nie zainteresowany...albo spierdolil...i nie wychyla sie ....a ja dalej sobie tesknie marze...i czasem rozmyslam....czasem wpadnie sama z siebie...czasem ja zaprosze...zdaza sie ze bez pukania wtargnie ale coraz zadziej...
trzeba przyznac ze to pisanie w jakis sposob chyba trzyma mnie przy zdrowych zmyslach...coz za wspaniala terapia..szkoda tylko ze ktos by nie mogl mi za jej prowadzenie placic..to juz wogole cudnie by bylo...absolutnie....sweeti....kochanie....zwoje mi sie chyba przegrzamy a reszta szarych komorek szaleje na wolnej przestrzeni...po ex muzgu....

1 comment:

Anonymous said...

Dziś lekko zapuchnięty mąż uśmiecha się do żony ! :)